Szukaj na tym blogu

czwartek, 28 lipca 2011

# Kolejny pełen emocji, fascynujący, wyrównany mecz... NOT!

Ranked 004 - mecz czwarty.
- Wybór championów obył się bez większych kłopotów pomijając... last pick oczywiście. Prosiliśmy o ranged carry z CC (w domyśle Ashe, co też później jegomościowi wytłumaczyliśmy) jednak on stwierdził, że albo Trynda albo Ez. Najwyraźniej coś z tym gościem jest nie tak. No, ale nic. Padło więc na Eza - jak się nie ma co się lubi to sami wiecie co...
- Wybrałem Nocturna do jungli bo brakowało nam junglera. Gdy team szedł pilnować blue campa Ez zaczął pakować dupsko na solo top. Po 30 sekundach pingów i próśb o zejście na bot uległ. Jak się w miedzy czasie okazało - Rusek. No bo jakże by ku**a inaczej...

- Bot lane oczywiście pushował jak oku**iały, nawet Soraka leciała autoattackiem. Zaowocowało to szybkim gankiem i oddaniem FB w 4 minucie.

- Zdechnięcie przez gank niewiele nauczyło moich serdecznych kolegów z drużyny czego skutkiem było kolejne zdechnięcie 3 minuty później. W międzyczasie uskuteczniłem gank po zabiciu Lizarda. Jeszcze nie jest tak źle - pomyślałem.

- W czasie gdy ja zdążyłem zrobić kolejne dwa ganki i jednego, failowego deada Brand najwyraźniej stwierdził, że gra będzie za latwa i postanowił dać przewagę Kennenowi zdychając 3 razy.

- Kolegów z bota najwyraźniej nie nauczył też niczego drugi gank więc kolejne 5 min później postanowili oddać rywalom kolejne fragi.

- Pod naszym turretem na bocie Leona zainicjowała teamfight 4v4 więc zgodnie rzuciliśmy się w walkę. Jednak po 2 - 3 sekundach mój team stwierdził, że jednak Fear, Suppress, Silence, Ulti Eza, Heal od Soraki i walka pod własnym turretem to za mało by wygrać starcie i wycofali się. Nie przyzwyczajony do tego typu taktyk - ginę. Turret pada.

- W międzyczasie kolejny nieoczekiwany odwrót z walki zaowocował moim deadem. Jakiś czas potem Brand oddaje kolejnego fraga Kenennowi po tym jak zrobił sobie solo wycieczkę po mapie w celu... W zasadzie to chyba tylko po to żeby zginąć.

- Kolejny teamfight. Suppress na Leonę w wykonaniu Warwicka, "full HP spierdalando" po rzuconym utli w wykonaniu Eza, mój dead. 4 przeciwników na low HP, każdy focusuje kogo innego.

- Z każdym teamfightem zwiększa się ilość moich deadów, Soraka postanowiła namówić graczy do zreportowania mnie... Hm...

- Patrząc na rządek czerwonych kwadracików przy surrender vote czekam na przegraną. Przeciwnicy pushują inhibitor, łapią kilka fragów. Kończą grę.

Bilans gier od założenia bloga:
* 2 gry przegrane
* Statystyki ogólne: 7/8/8
* Obecne ELO: 1168
* Top rating: 1305

# Pierwsza dawka idiotów.

Ranked 001 - pierwsza gra.
- Pierwszy gracz AFK, straciliśmy bana, zdążył tylko zbanować Annie.
- First pick to Xin z healem.
- Drugi pick to Heimerdinger.
- 3 gracz rozłączony




Na szczęście poszło dodge queue od przeciwnego teamu..

Ranked 002 - druga gra.
- Brak banów w przeciwnej drużynie.
- Vayne insta-lock bez porozumienia z drużyną.
- Znów ten sam Heimerdinger.



Znów na szczęście dodge queue z przeciwnego.

Ranked 003 - gra trzecia.
- Vayne ponownie insta-lock mimo, że Malzahar uprzedzał, że zamierza grać Ashe. Na szczęście się dostosował.
- Znów ten sam Heimerdinger, udało mi się przekonać go, że potrzebujemy lepszego solo topa. Wziął Nidalee.
- Karma wystartowała z Healem i Teleportem, udało mi się przekonać ją, że potrzebuje flasha do uciekania. Do tłumaczenia po co nam CV zabrakło mi już sił.


- Po 8 minutach gry Vayne ma 16 CS, jej support na linii 24. W międzyczasie okazało się, że gość od Heima i Nidalee gra pierwszego ranka. Ja mam rozegranych ~300. Matchmaking tylko według ELO... Ciekawe.
- Każdy lane zdążył już zaliczyć deada.

- Zdążyłem zrobić dwa ganki na midzie. Bot przez cały czas pushował pod samą wieżę, Mordekaisera przez brak harassu nie było jak zgankować.
- Próbuję być wszędzie jednak bot i top feeduje, wszystkie turrety są pushnięte.
- Po 18 minutach patrzenia jak teammates zdychają stwierdzam, że zaraz czas na surrender.
- Na szczęście poszło bez oporów, natychmiastowe 5/0 vote.


Otóż pierwsza dawka debilizmu, moje pierwsze 3 queue od założenia bloga. Bardzo lajtowo, ale to dopiero początek...

P.S. Będę wrzucał wszystkie failowe gry po kolei z pominięciem tych normalnych (rzadka sprawa) więc w numeracji będę pomijał gry o których nie piszę.

# Low Elo Hell

"Jesteś na takim ELO na jakie zasłużyłeś". Bzdura. W ogóle całe to Ranked Solo Queue w grze drużynowej to jest jakaś pomyłka, ale są jednak ludzie na którym o dziwo na tym zależy (mi zresztą też) i próbują swoich sił dalej.
Zaliczałem wiele faili, na krótko się ogarnąłem, podniosłem trochę elo, znów zacząłem failować przez czysty REJDŻ no i stanąłem w miejscu na pieprzonym 1200. Nikt nie jest doskonały. Ale gdybym miał grać te zasrane Solo Rankedy na zimno, bez emocji, bez wkvrwienia i próbować carryować całe gry to musiał bym po każdym meczu odpoczywać tydzień. Po prostu debili w tej grze jest za dużo na to, żeby stwierdzić "masz ELO na jakie zasłużyłeś" i chyba właśnie dlatego duo ranked nadal zalicza się do solo. Nie jestem bezbłędny w tej grze, pewnie dla wielu gówno jeszcze umiem, ale na pewno nie przegrywam gier w 100% przez to jak gram.


Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że nie jest to żaden projekt wybijania się z Low Elo Hell. A przynajmniej nie w założeniu. Moja zła passa, która trwa już bardzo długo skłoniła mnie do dokumentowania głupot graczy serwera EU (East po podziale) w grach rankingowych z Elo Hell. Będą screeny, może czasem filmiki. Od dziś będę starał się codziennie dodawać nową dawkę debilizmu. Ot tak, dla rozładowania "rejdżu".